(Oto wykaz wszystkich
stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 2".)
Oto wykaz wszystkich moich stron
ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami
(tj. jako strony po polsku,
angielsku, niemiecku,
francusku, hiszpańsku,
włosku, grecku, oraz
rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione
są przedmiotowo.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 4".)
W swojej bezgranicznej zarozumiałości i
samozadufaniu, ślepo dajemy sobie wmówić,
że jeśli kiedykolwiek ziemię odwiedzą jakieś
istoty z kosmosu, wówczas istoty te: (1')
będą głupsze niż my - a stąd będziemy
nad nimi górowali inteligencją, (2') będą
używały techniki jaką nasi znakomici
naukowcy bez najmniejszego trudu poznają
i potrafią zreplikować, (3') będą prostolinijni,
prawdomówni i moralni - stąd będą czyniły
jedynie dobro zaś o wszystkim co zamierzają
z nami czynić będą konsultowały nasze rządy,
(4') ich wygląd będzie tak drastycznie różnił
się od ludzi, że bez trudu, w nocy i z daleka
każdy mieszkaniec Ziemi pozna że ma do
czynienia z kosmitami, (5') przybęda oni na
Ziemię dopiero w bardzo odległej przyszłości,
czyli dopiero po tym jak my ich odkryjemy i odwiedzimy pierwsi.
Tymczesem życie udowadnia że nie możemy
być bardziej w błędzie. Faktycznie bowiem
od zarania dziejów kosmici nieustannie
przybywają na Ziemię, tyle że my nazywamy
ich albo "starożytnymi bogami", albo "diabłami",
albo też (dopiero ostatnio) "UFOnautami", zaś
tak naprawdę to nie bardzo wierzymy w ich
rzeczywiste istnienie. Ponadto cechy owych
kosmitów drastycznie różnią się od tego
co oni sami zdołali przewrotnie nam wmówić
na temat siebie samych. Faktycznie
bowiem: (1") są oni znacznie inteligentniejsi
od ludzi, (2") używają oni techniki tak
zaawansowanej że nasi twardogłowi
naukowcy nie są w stanie nawet odkryć
że ich wehikuły i urządzenia wogóle istnieją,
(3") kosmici ci są tak zdegenerowani
moralnie i tak zwyrodniali, że kiedyś nazywano
ich diabłami, zaś zbrodnicze postępowanie
hitlerowców wygląda przy ich działaniach na
Ziemi jak zabawy przedszkolaków, (4") faktycznie
to kosmici ci są naszymi bliskimi krewniakami
których wygląd jest na tyle identyczny do ludzkiego,
że bez przerwy
podmieniają
sie oni pod naszych przywódców i pod kluczowych
ludzi, zaś nikt na Ziemi nie jest tego w stanie
odnotować, (5") sekretnie rabują oni
i eksploataują Ziemię oraz ludzkość praktycznie
bez przerwy od zarania dziejów, włączając w
to również nasze obecne czasy. Niniejsza
strona prezentuje dowody na ową nieustanną
obecność UFOnautów na Ziemi oraz na ich
mieszanie się we wszelkie sprawy ludzkie.
* * *
Proszę zwrócić uwagę, że niniejsza strona
podsumowująca dowody na nieustranną
obecność i działaność
UFOnautów
na Ziemi, jest tylko jedną z całego szeregu
stron jakie sporządziłem aby demaskować
fakt doskonale ukrytej okupacji i rabunku
ludzkości przez
szatańskich
UFOnautów. Inne podobne strony obejmują
stronę o
UFOnautach-podmieńcach,
stronę o
zniszczeniowych możliwościach wehikułów UFO,
stronę
26ty dzień
o tsunami skrycie zaindukowanym
przez owych UFOnautów, stronę
ludobójcy
o metodach wyniszczania ludzi stosowanych na
codzień przez owych szatańskich UFOnautów,
stronę o celowym zawaleniu przez UFO dachu
hali wystawowej w
Katowicach,
stronę o technicznym odparowaniu budynków
WTC
w Nowym Jorku przez UFO, stronę o
obsuwiskach ziemi i błota
inicjowanych technicznie przez UFOnautów,
a także strony o mechanizmie technicznego
sterowania pogodą i indukowania
huraganów
oraz
tornad
przez UFOnautów, włączając w to słynny
huragan
Katrina
który w 2005 roku zdewastował miasto New Orleans w USA.
(Pełny adres internetowy wskazywanych tu stron ukaże się w okienku adresowym
wyszukiwarki po kliknięciu na ich linki w tekście wyróżniane kolorem zielonym.)
Część A:
Charakterystyka materiału dowodowego na nieustanną obecność
szatańskich
UFOnautów na Ziemi:
#A1.
Istnienie i pozaziemskie pochodzenie UFO zostało już
udowodnione naukowo za pośrednictwem formalnego
dowodu opracowanego metodą "porównywania atrybutów":
Formalny dowód naukowy na istnienie UFO
opublikowany został w rozdziale P2 z tomu
13 monografii
[1/4].
Z kolei egzemplarze owej monografii można
sobie załadować bezpłatnie do swojego komputera
za pośrednictwem niniejszej strony internetowej.
#A2.
Ogrom materiału dowodowego na odwieczną okupację i eksploatację Ziemi przez
UFOnautów:
Mieszkańcy planety Ziemia
wystawieni są na całą "ciężką artylerię" ogromnie zaawansowanej
techniki UFOnautów. Technika ta stara się uniemożliwić nam
rozeznanie tragizmu sytuacji w jakiej ludkość się znajduje. Dlatego
UFOnauci systematycznie ukrywają się przed nami, uprowadzają
nas z naszych sypialni jedynie nocami i to po przybyciu w stanie tzw.
"migotania telekinetycznego",
pod hipnozą nakazują każdemu człowiekowi z osobna aby nie przyjmował
do wiadomości faktu istnienia UFO, telepatycznie bombardują Ziemię
podświadomym rozkazem aby nie zwracać uwagi na materiał dowodowy
potwierdzający istnienie UFO, liczni agenci UFOnautów systematycznie
sabotażują na Ziemi wszelki materiał dowodowy na istnienie UFO,
wyszydzają, prześladują, oraz mordują racjonalnych badaczy UFO,
podmieńcy-UFOnauci
podszywający się pod naszych przełożonych i przywódców bez przerwy
podejmują niszczycielskie decyzje jakie spychają naszą cywilizację w dół,
itd., itp. W rezultacie wszyscy umysłowo słabi i podatni ludzie na Ziemi
nie dopuszczają do siebie nawet myśli że UFO istnieją, zaś nasza planeta
mogłaby znajdować się pod niewidzialną okupacją tych niemoralnych
bandytów i rabusiów z kosmosu. Tymczasem żaden fakt w jaki powszechnie
wierzymy, nie jest aż tak szeroko i dokładnie udokumentowany, jak jest właśnie
istnienie UFO i niewidzialna okupacja Ziemi przez moralnie upadłych
UFOnautów.
Przeglądnijmy teraz najbardziej powszechnie znany materiał
dowodowy który dokumentuje istnienie UFO i niewidzialną okupację
naszej planety przez te szatańskie istoty z kosmosu. (Odnotuj, że
dokładne opisy całego tego ogromnego materiału zawarte są w
monografii [1/4].) Oto wykaz najistotniejszych kategorii tego materiału
dowodowego:
Część B:
Dowody materialne na nieustanną obecność i działalność UFOnautów na Ziemi
:
Do grupy owych dowodów materialnych
należy wszystko co daje się zobaczyć,
dotknąć, sfotografować, oraz co jest
relatywnie trwałę, znaczy nie odlatuje
w przestrzeń a daje się odnależć i
powtarzalnie oglądać oraz badać.
Oto poszczególne przykłady materiału
dowodowego należącego do tej kategorii.
"Lądowiska" wehikułów UFO są to miejsca
ponad którymi wehikuły UFO zawisły na
wystarczająco długi przedział czasu aby
spowodować tam powstanie jakichś trwałych
śladów. Najczęściej owe trwałe ślady noszą
charakter magnetycznego spalenia roślinności
spowodowanego polem magnetycznym
napędu UFO. Przykład takiego świeżego
lądowiska UFO typu K3, z trawą spaloną
na czerwono przez potężne pole magnetyczne
napędu tego wehikułu, pokazany został poniżej
na rysunku "Fot. #B1 (a)". Z kolei wygląd wehikułu
UFO typu K3, tj. tego który wylądował w owym
miejscu, pokazany został na rysunku "Fot. #B1 (b)".
Fot. #B1 (a): Typowe lądowisko dyskoidalnego UFO typu K3.
Odnotuj jednak, że widoczny powyżej czerwony kolor
magnetycznie wypalonej trawy lądowisko takie utrzymuje
jedynie przez okres do kilku godzin po wylądowaniu UFO.
Potem zaś owa czerwona trawa stopniowo żółknieje i
czernieje, aby z czasem przyjąć kolor szaro-żółty
typowej zeschniętej i wyniszczonej pogodą starej trawy.
Oryginalnie powyższa ilustracja publikowana jest
jako rysunek O1 (b) z rozdziału O tomu 12 monografii
[1/4].
Fotografia pierścienia wypalonej magnetycznie
i czerwonej w kolorze trawy uformowanego na
świeżym (powstałym kilka godzin wcześniej)
lądowisku UFO typu K3. Reprezentuje ono sytuację
pokazaną w części (b) rysunku F33 z tomu 3
monografii [1/4]. Było to pierwsze lądowisko
przebadane przez autora w Nowej Zelandii.
Znalezione zostało rankiem 6 grudnia 1978
roku, na łące należącej do Barry'ego Badman
(Wrights Bush, No 8 RD, Invercargill, New Zealand).
Zauważ środkowy ślad wypalony przez słup pola
magnetycznego z pędnika głównego przemieszczony
ku prawej stronie lądowiska (w terenie: ku południu
magnetycznemu). Ślad ten dotyka wewnętrznego
brzegu pierścienia wypalonego przez wirujące pole
z pędników bocznych. Badania autora ujawniły
powód takiego ustawienia tego śladu: UFO
wykorzystują swój główny obwód magnetyczny
jako "sondę głębokościową" mierzącą precyzyjnie
odległość pomiędzy podstawą statku i powierzchnią
gruntu (podobnie jak podczas drugiej wojny światowej
nocne bombowce w locie koszącym dostrajały
precyzyjną wysokość swego lotu poprzez obserwowanie
miejsca przecięcia się dwóch zbieżnych promieni światła).
Wygląd boczny wehikułu UFO typu K3 którego
napęd wypalił powyższe lądowisko jest pokazany
na nastepnym rysunku "Fot. #B1 (b)". Na tamtym
rysunku wyraźnie oznaczone zostały kuliste pędniki
boczne owego UFO które wydzielały wyrujące pole
magnetyczne jakie wypaliło trawę na kształt czerwonego
pierścienia. Odnotuj, że w UFO typu K3 centra owych
n=8 kulistych pędników bocznych rozłożone są w
równych odstępach od siebie na obwodzie okręgu
o średnicy d=3.10 metra. To oznacza, że jeśli UFO
typu K3 zawiska tuż przy ziemi, wówczas średnica
kręgu jaki ono wypala wynosi maksimum d=3.10 m.
Jeśli jednak owo UFO zawiska na nieco większej
wysokości, owa średnica będzie mniejsza, ponieważ
wirujące obwody magnetyczne dyskoidalnych UFO
zawsze zakrzywiają się ku centrum wehikułu w którym
położony jest jego pojedyńczy pędnik główny. Odnotuj
że UFO każdego następnego typu wypala okrąg dwa
razy większy od poprzedniego typu. Przykładowo UFO
typu K4 wypala okrąg o maksymalnej średnicy d=6.20
m, UFO typu K5 - okrąg o maksymalnej średnicy d=12.41
m, ... , zaś największe UFO typu K10 wypala okrąg o
średnicy d=397.22 metrów (odnotuj że lądowiska UFO
typu K10 są tak duże, że stają się one widoczne dopiero
z samolotu).
* * *
Zauważ, że można zobaczyć powiększenie
każdej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu
wystarczy zwyczajnie kliknąć na tą fotografię. Ponadto
większość tzw. browser'ów które obecnie są w użyciu, włączając
w to populany "Internet Explorer", pozwala na
załadowanie każdej ilustracji
do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli
przyglądać, gdzie daje się ją zredukować lub powiększyć,
a także gdzie ją można wydrukować za pomocą posiadanego
przez siebie software graficznego.
Fot. #B1 (b): Wygląd dyskoidalnego wehikułu
UFO typu K3, który uformował lądowisko pokazane
w części "Fot. #B1 (a)".
Oryginalnie powyższa ilustracja publikowana jest
jako rysunek F1 (a) z rozdziału F tomu 3 monografii
[1/4].
W pozycji "stojącej" zilustrowanej na tym rysunku statek ten przypomina odwrócony do góry dnem talerz w którego centrum umieszczony jest pojedynczy pędnik główny (nośny), zaś na obrzeżu osiem pędników bocznych (stabilizacyjnych). Kształt i wymiary tego statku są ściśle zdefiniowane zestawem równań (patrz wzory (F2) do (F16) w podrozdziałach F2 do F5) wyprowadzonych też w [1a] i [1] a wynikających z warunków operacyjnych i konstrukcyjnych. Pierścieniowata kabina załogi (patrz "1" w części (a) tego rysunku) z uwidocznionym tu fotelem pilota, wciśnięta jest pomiędzy pędnik główny i pędniki boczne. Należy zwrócić uwagę iż pędniki boczne osadzone są w poziomym pierścieniu separacyjnym, wykonanym - podobnie jak poszycie kabiny załogi, z materiału nieprzenikalnego dla pola magnetycznego. Pierścień ten odseparowywuje bieguny magnetyczne każdego pędnika, zmuszając jego pole do cyrkulowania poprzez otoczenie. Każdy pędnik boczny oddzielony jest też od pędników sąsiednich za pośrednictwem pionowych przegród separacyjnych, wykonanych z tego samego materiału magnetorefleksyjnego.
Z UFO opada na ziemię galaretowata
substancja nazywana "anielskie włosy".
Opisy tej substancji zawarte są w podrozdziale
O5.4 z tomu 12 monografii [1/4].
Taka właśnie substancja, podobna do ulubionej przez wielu galarety ze "zimnych nóżek wieprzowych", jest dobrze znana UFO-logom. Najczęściej nazywają ją oni "anielskie włosy" (po angielsku "angel's hair"). Niemniej inne foklorystyczne nazwy też czasami mogą być używane, np. "nieczystości gwiazd" (po angielsku "star jelly", "star slough", "star shot", in Welsh "pwdre ser" - i.e. "the rot of the stars") - po szczegóły patrz książka [1O5.4] "Mysteries of the Unexplained", Reader's Digest, 1982, ISBN 0-949819-35-2, strona 188. (Zauważ że książka [1O5.4] m.in. opisuje "angel's hair" znalezione dnia 21 stycznia 1803 roku koło Świebodzic na Dolnym Śląsku i raportowane potem w angielskiej publikacji zwanej "Report of the thirteenth meeting of the British Association for the Advancement of Science, 30:62-63, 1860, page 203.) W języku polskim dosyć dokładne opisy "anielskich włosów" zawarte są w następujących publikacjach: (1) artykule [2O5.4] "Anielskie włosy prosto z UFO", Kurier Polski, nr 142, 24-26 lipca 1982 roku, strona 4; lub (2) artykule [3O5.4] "UFO bez tajemnic", Morze i Ziemia (pl. Hołdu Pruskiego 8, 70 550 Szczecin), 30 września 1992, nr 39(512), strona 11. W niniejszej monografii cały szereg przypadków znajdowania "anielskich włosów" raportowanych jest w podrozdziale P2.2.
Teoria Magnokraftu wyjaśnia że "anielskie włosy" używane są przez UFO jako hydrauliczny neutralizator naporu pędników głównych w kompleksach kulistych. Zostało to zilustrowane w części "b" rysunku P9, oraz wyjaśnienie w podrozdziale F3.1.1. Kompleksy takie powstają poprzez sprzęgnięcie ze sobą podstawami dwóch spodko-kształtnych wehikułów tego samego typu - jak to pokazane w części #1 na rysunku P9. Po takim sprzęgnięciu, złożone ze sobą wklęśnięcia w podłodze obu statków formują sporą niewypełnioną przestrzeń pojawiającą się w centrum kompleksu kulistego. Na obu końcach tej wklęsłej przestrzeni umieszczone są pędniki główne obu statków zwrócone do siebie przeciwstawnymi biegunami magnetycznymi, np. (N) w kierunku (S). Ponieważ pędniki te muszą przyciągać się nawzajem, powodują one powstanie znacznych sił ściskających wklęsłe podłogi wehikułów. Aby zneutralizować te siły, w pustą przestrzeń pomiędzy wklęsłymi podłogami dwóch przywierających do siebie wehikułów wprowadzane są właśnie owe galaretowate "anielskie włosy" - na rysunku P9 (b) oznaczone symbolem "A". Poprzez wypełnienie całej wolnej przestrzeni pomiędzy obu wklęsłymi podłogami, nieściśliwe anielskie włosy działają jak białko w jajkach które uniemożliwia zgniecenie cienkiej skorupki równomiernym naciskiem rąk nawet największego atlety. (Czytelnicy zapewne znają doświadczenie z bezskutecznością zgniatania jajka pomiędzy dwoma splecionymi dłońmi.) Oczywiście po rozdzieleniu się obu UFO formujących dany kompleks kulisty, anielskie włosy opadają na ziemię, drzewa i płoty. Oblepionym nimi drzewom ich szklisty połysk i ciągliwa konsystencja nadaje wygląd choinek przyozdobionych długimi włosami jakichś nieziemskich istot. To właśnie z wyglądu takich drzew najprawdopodobniej wywodzi się nazwa "anielskie włosy" dla owej galarety z UFO, a być może także ta sama nazwa dla popularnej ozdoby choinkowej.
"Anielskie włosy" opisane są dokładniej w
podrozdziale O5.4 z tomu 12 monografii
[1/4].
Nazwa "węgiel warstwowy" przyporządkowana
jest do unikalnego rodzaju substancji
formowanej wyłącznie przez wehikuły UFO
na wylocie z biegunów N ich pędników
magnetycznych. Konstytuacja tego węgla
uwarstwionego przypomina fragment cebuli.
Węgiel taki powstaje podczas poziomych
lotów UFO na niewielkich wysokościach.
W czasie takich lotów pole magnetyczne
wehikułu działa jak ssawka odkurzacza,
przechwytując znajdujące się w powietrzu
fragmenty suchej masy organicznej, takie
jak źdźbła trawy, liście, kawałki papieru
czy gazet, itp. Mechanizm tego wyłapywania
masy organicznej wyjaśniono w punkcie #2H5.2 podrozdziału H5.2 z tomu 4 monografii [1/4].
Owe przechwytywane fragmenty wymieszane
z kurzem przylegają następnie do powłoki
wehikułu UFO na wylocie biegunów "N" z
jego pędników. Najwięcej z nich przylega
przy tym do wylotu "N" z najsilniejszego
pędnika głównego pokazanego jako (M)
w części (b) rysunku A1 monografii [1/4].
Po przywarciu do tych wylotów, poddane
one zostają działaniu niezwykle potężnego,
pulsującego pola magnetycznego produkowanego
przez dany pędnik. Pole to, jak ogromna
kuchenka mikrofalowa, szybko wysusza
i zwęgla przywartą do wylotu masę organiczną.
Jednocześnie sprasowuje ją w popękane
warstewki jakich krzywizna odzwierciedla
kulisty kształt skorupy UFO. Stąd np. masa
organiczna przywarta do półkulistego
zaokrąglenia kopuły górnej UFO uzyskuje
kształt czaszowaty. Kiedy więc UFO podczas
kolejnego lądowania dotyka ziemi owymi
narostami węglowymi, szczególnie zaś
tymi zgromadzonymi na wypukłej części
czaszy kulistej przy pędniku głównym,
fragmenty zwęglonej masy organicznej
mogą odpadać od jego powłoki. Osoby
badające byłe lądowiska UFO mogą więc
znajdować te odłamki zaokrąglonego i
uwarstwionego jak cebula węgla zalegające
w pobliżu środka niektórych lądowisk.
Po znalezieniu węgiel ten typowo wygląda
jak fragment odpadły z zwęglonej cebuli.
Składa się on z łatwo rozdzielających się
od siebie czaszowatych warstewek. Przy
dotyku czasze te zwykle łatwo rozpadają
się na pojedyncze płatki.
W tym miejscu należy wyraźnie podkreślić, że
z uwagi na fakt że węgiel warstwowy jest faktycznie
formowany poprzez zasysanie zewnętrznej masy
organicznej polem magnetycznym wehikułów UFO,
węgiel ten jest jednocześnie istotnym materiałem
dowodowym na poprawnośc teorii naukowej
zwanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji.
Ponadto jest on również istotnym materiałem
dowodowym na poprawność dostarczanego
przez ową teorię naukową wyjaśnienie dla
natury pola magnetycznego jako cyrkulującego
strumienia przeciw-materii.
Owa naukowa wartość dowodowa na poprawność
Konceptu Dipolarnej Grawitacji
dorównuje dla tego węgla jego wartości dowodowej
na istnienie i nieustanną działalność
"wehikułów UFO"
skrycie okupujących naszą planetę.
Zanim taka warstewka czarnego "węgla uwarstwionego"
odpadnie od powłoki UFO, nadaje ona temu
wehikułowi unikalnego wyglądu. Wszakże
przylega ona w okolicach pędników statku,
które same wydzielają ogniste światło jakie
rytmicznie rozświetla się i gaśnie z częstością
nieco wolniejszą od ludzkiego oddechu.
Stąd taka rytmicznie rozświetlana od wewnątrz
czarna warstwa, przypomina nieco wygląd
nieregularnie popękanej powierzchni
skóry węża, czy wyschniętego błota.
Tyle, że w UFO jest ona dodatkowo rozświetlana
od spodu ognistym jarzeniem iskier komór
oscylacyjnych wehikułu o falującej jasności.
Dla obserwatorów nieobznajomionych z takim
mechanizmem formowania się i pękania owych
naturalnych nalotów węglowych, owa podobna
do "wężowej skóry" gorejąca czarna skorupa
na powierzchni UFO, sprawiała będzie
wrażenie oglądania skóry jakiejś żyjącej
istoty buchającej ogniem. Nic więc dziwnego,
iż najwyraźniej właśnie z powodu tego
wyglądu, w dawnych czasach UFO nazywane
były smokami lub serpentami
oraz zakwalifikowywane do tej samej kategorii
co węże - ich opisy zawarte są w punkcie #E2
strony internetowej
o pochodzeniu zła na Ziemi,
a także w podrozdziale
O1 z monografii
[1/4] i
[1/5].
Z kolei niektórzy dzisiejsi obserwatorzy UFO,
być może również z powodu owego wyglądu,
sugerują że wehikuły UFO rozmnażane i
hodowane są jak zwierzęta, nie zaś
budowane w fabrykach jak maszyny.
Najlepsza prezentacja wyglądu owej jarzącej się powłoki UFO pokrytej popękanym czarnym narostem węgla warstwowego pokazana została w filmie amerykańskim [2O6.1] z 1993 roku o tytule "Fire in the sky". Ten wysoce ewidencyjny film pokazuje UFO dużego typu, najprawdopodobniej K6, umożliwiając w miarę dokładne jego oględziny zarówno z zewnątrz jak i od środka. Bazuje on na faktycznie zaistniałym uprowadzeniu niejakiego Travis'a Walton. Był on drwalem w White Mountains, Arizona, USA. Uprowadzenie miało miejsce w 1975 roku. W sekwencji filmu, kiedy UFO w pozycji wiszącej zbliża się do Travis'a Walton aby go uprowadzić na swój pokład, dokładnie widoczna jest zwrócona ku ziemi wypukła powłoka kopuły statku pod pędnikiem głównym. Popękany narost z węgla warstwowego owej powłoki rozświetlany jest pulsująco od wewnątrz krwistym jarzeniem iskier pędnika głównego. W rezultacie węgiel ten nadaje wehikułowi UFO wygląd jakby brzuszyska jakiegoś opitego krwią i zionącego ogniem potwora.
Aczkolwiek powyższy opis warstewki nalotowej
uwarstwionego węgla może wydawać się prosty,
wyjaśnienie mechanizmu jego formowania się
jest dosyć złożone. Wywodzi się ono z
"Konceptu Dipolarnej Grawitacji",
opisanego w rozdziałach H i I monografii [1/4]
oraz omówionego także na oddzielnej stronie nazwanej
Koncept Dipolarnej Grawitacji.
Zgodnie z tym konceptem, nasz wszechświat
składa się z dwóch równoległych światów
współistniejących w tej samej przestrzeni. Zwane
są one "naszym światem" i "przeciw-światem".
Pierwszy z nich, nasz świat materii, jest dobrze
znany ludzkim zmysłom i opisany przez współczesną
naukę ortodoksyjną. Jednakże zmysły i nauka
ortodoksyjna ignorują istnienie drugiego z tych
światów. Stąd dotychczas jedynym źródłem naszej
wiedzy o przeciw-świecie poprzednio pozostawała
religia. Tymczasem przeciw-świat jest tak samo
poznawalny jak nasz świat materialny. Tyle tylko
że prawa fizykalne w nim rządzące są odwrotnością
naszych praw. Jak nasz świat, jest on wypełniony
odpowiednimi substancjami. Każdy też obiekt materialny
posiada w nim swój wierny duplikat - czyli jakby "ducha".
Przykładowo na fotografiach Kirlianowskich widać
duplikaty przedmiotów z tamtego przeciw-świata.
Natomiast zjawisko telekinezy polega na zwykłym
uchwyceniu i przemieszczeniu duplikatu danego
przedmiotu istniejącego w przeciw-świecie.
W konsekwencji wymusza to też i przemieszczenie
się materialnej części tego przedmiotu następujące
w naszym świecie.
Koncept Dipolarnej Grawitacji
wskazuje nawet jak zbudować urządzenia, które
pozwolą na techniczne wymuszanie przemieszczeń
telekinetycznych. Już działające prototypy takich
urządzeń opisane zostały w traktacie
[6],
w rozdziale K monografii [1/4], oraz na odrębnej
stronie internetowej o
telekinetycznych generatorach darmowej energii.
Koncept Dipolarnej Grawitacji
wyjaśnia że każdy
magnes, włączając w to pędnik UFO, jest po prostu
odpowiednikiem dla odkurzacza, wentylatora,
albo pompy. Przepompowywuje on luźne cząsteczki
niewidzialnej i nieważkiej substancji wypełniającej
ten drugi przeciw-świat. Dokładniej opisane to
zostało w podrozdziale H5.2 monografii [1/4].
Owa substancja jest wsysana do każdego magnesu przez jego biegun "N" lub przez wlot "I", zaś wydmuchiwana przez jego biegun "S" lub przez wylot "O". Jej cyrkulacja po przeciw-świecie jest zresztą odzwierciedlana w efektach wizualnych wywoływanych przez zorze polarne. Przykładowo zorza polarna oglądana przy biegunie południowym czasami sprawia wrażenie jakby strumienie światła odrywały się od Ziemi i ulatywaly w przestrzeń. Natomiast zorza północna niekiedy wygląda jakby fale światła nadlatywały z przestrzeni i opadały na Ziemię. W przypadku niektórych pól magnetycznych, przepływ tej substancji z przeciw-świata może nawet spowodować porywanie i unoszenie cząsteczek materii. Dla przykładu, cyrkulacja owej niewidzialnej substancji wokół planety Ziemia przemieszcza cząsteczki ozonu w górnej atmosferze. Powoduje to zwiększanie zagęszczenia tego gazu przy biegunie północnym. Stąd np. dziura ozonowa w atmosferze Ziemi pojawia się najpierw przy biegunie południowym. Również niezrozumiałe dla współczesnej nauki ortodoksyjnej zgrupowanie masy lądów i kontynentów głównie na półkuli północnej, może zostać wyjaśnione niezwykle długotrwałym działaniem naporu tej cyrkulującej substancji na masy lądowe. Jej napór oddziaływujący przez miliony lat spowodował stopniowe dryftowanie mas lądowych północy. Natomiast niezwykła symetria kształtów Arktyki i Antarktydy może zostać objaśniona modelowaniem rozkładu ciśnienia dynamicznego tej substancji przez konfigurację mas kontynentów w skorupie naszej planety.
W polach magnetycznych o ogromnych energiach,
takich jak pola wytwarzane przez pędniki UFO,
omawiana tu cyrkulacja niewidzialnej substancji
z przeciw-świata jest ogromnie intensywna. Może
więc ona unosić nawet lekkie źdźbła trawy, kawałki
gazet i inne podobne przedmioty organiczne. Zgodnie
z kierunkiem tej cyrkulacji, przedmioty takie będą
przywierały tylko do bieguna "N" danego pędnika.
Formowały one będą na tym biegunie właśnie osady
węgla warstwowego.
* * *
Na przekór że węgiel wastwowy ciągle pozostaje
raczej mało znaną substancją, od czasu
kiedy zidentifikowałem jego istnienie oraz
pochodzenie z UFO, tylko w samej Nowej
Zelandii miały miejsce trzy relatywnie głośne
przypadki jego znalezienia. Dokonajmy więc
przeglądu owych przypadków:
(i)
Cromwell (luty 1991 roku).
W lutym 1991 roku jeden z mieszkańców
Cromwell - tj. małego miasteczka Nowej
Zelandii, niejaki Mr. Ross Ritchie, zamieszkały
wówczas przy 2 Syndic Street, Cromwell, New Zealand,
powiadomił mnie o znalezieniu na swym ogrodzie
wypalonego śladu zawierającego kawałki omawianego
węgla. W jego węglu połyskiwały srebrzyście właśnie
mikroskopijne płytki miki. Naturalnym więc wnioskiem
z tego znaleziska było, że dany wehikuł UFO przybył
nad Cromwell lecąc ponad ziemią z kierunku
wspomnianych pokładów miki. Wiadomo zaś
że grzbiet jednego z okolicznych pasm górskich
połóżonych w przybliżeniu ku północy od Cromwell
zalegają napowierzchniowe pokłady miki. Najwyraźniej
więc ów wehikuł UFO przyleciał do Cromwell z
kierunku północnego. Próbka węgla warstwowego
z Cromwell przekazana została władzom do zbadania.
Niestety, nic na temat wyników owych badań nie
wróciło do znalazcy. Najprawdopodobniej więc
władze zignorowały ten przypadek lądowania UFO.
(ii)
Alford Forest (około 1 lutego 1992 roku).
Znaczna ilość węgla warstwowego znaleziona została
w kręgu zbożowym jaki pojawił się na posiadłości
farmerów Rexa i Janet Milne, Alford Forest, R.D. 1,
Ashburton, New Zealand. Krąg ten powstał około
1 lutego 1992 roku, równocześnie z kręgiem pokazanym
w części (b) rysunku O3 z tomu 12 monografii [1/4].
W tym przypadku znalezienie owego węgla miało
ogromne znaczenie dowodowe. Powodem było,
że dwóch żądnych sławy młodzieńców z Asburton
w owym czasie zgłosiło się do telewizji i twierdziło
że to oni wykonali wszystkie dwa znalezione w owym
czasie kręgi zbożowe. Historia owych kręgów
oraz roszczeń owych młodzieńców opisana lub
wzmiankowana została w monografii [1/4] w
podrozdziałach VB4.3.1 z tomu 17, O5.4 z
tomu 12, oraz H5.2 z tomu 4. Ponieważ
fakt istnienia tego węgla w owym czasie
nie był niemal nikomu znany, jej znalezienie
na danym kręgu zbożowym upewniło też, że
lądowisko to nie zostało sfabrykowane owe żądne
sławy indywidua. Niestety, cała Nowa Zelandia
rzuciła się wówczas na twierdzenia owych młodzieńców
i nie chciała uznać zaprzeczenia ich prawdomówności
udokumentowane owym węglem warstwowym.
(iii)
Dunsandel (12 września 2006 roku).
Kawałek węgla warstwowego został także znaleziony
w miejscu lądowania UFO ze słynnego w całej
Nowej Zelandii przypadku z dnia 12 września
2006 roku - opisanego szczegółowo w punkcie
#B3.1 poniżej. Artykuł [4-DP] ze strony A5
nowozelandzkiej gazety
"The Dominion Post",
wydanie datowane w czwartek (Thursday),
September 14, 2006 stwierdza że owa substancja
została znaleziona na pastwisku niejakiej Miss
Tanya Haigh zlokalizowanym w Dunsandel z
South Canterbury (ok. 40 km na południe od
Christchurch). Inny zaś artykuł, "Odd rock
checked after meteor", opublikowany na stronie
A3 gazety
"The Press",
z Christchurch, New Zealand, wydanie datowane
w czwartek (Thursday), September 14, 2006,
sugeruje że ową substancję znalazła na swym
pastwisku Miss Tania Haigh zamieszkała w Lincoln
koło Christchurch.
Niezaleźnie od opisanych powyżej, relatywnie
głośnych i szeroko znanych w Nowej Zelandii
znaleziskach węgla warstwowego, ja sam osobiście
znajdowałem tą substancję na dosyć sporej
liczbie lądowisk UFO. Przykład płatków tej substancji
jakie ja znalezłem na lądowisku UFO z parku w mieście
Timaru pokazany został poniżej na "Fot. #B3.1(a)".
Węgiel warstwowy opisany jest dokładniej w
podrozdziale O5.4 z tomu 12 monografii
[1/4].
#B3.1.
Przypadek odpadnięcia "węgla warstwowego" z czteropędnikowego
UFO którego spektakularny przylot ponad Nową Zelandią we wtorek
dnia 12 września 2006 roku obserwowany był przez setki ludzi:
We wtorek dnia 12 września 2006 roku
czteropędnikowy wehikuł UFO w bardzo
spektakularny sposób zgubił spory fragment
opisywanego tutaj "węgla warstwowego" na łące
przy miejscowości Dunsandel w Nowej Zelandii.
Wygląd owego fragmentu węgla warstwowego
pokazany jest poniżej na zdjęciu z "Fot. #B3.1 (a)".
Ponieważ ów przypadek zgubienia tej substancji
przez UFO był ogromnie wymowny, a także
ponieważ nadany mu był duży rozgłos w
prasie i telewizji nowozelandzkiej, postanowiłem
opisać go tutaj szczegółowo. Oto więc przebieg
wydarzeń w jakie towarzyszyły temu zgubieniu
przez czteropędnikowe UFO kawałka węgla
warstwowego.
Tuż przed godziną 3 po południu, we wtorek
dnia 12 września 2006 roku, mieszkańcy
środkowego obszaru Wyspy Południowej
Nowej Zelandii zostali zaszokowani ogłuszającym
hukiem. Huk ten był tak intensywny, że świadkowie
opisywali go jako "ojca wszystkich huków".
Faktycznie to spowodował on drżenie nie tylko
budynków, ale nawet gruntu, tak że zarejstrowały
go aż dwie stacje seismograficzne do których
najpierw on dotarł w formie wibracji gruntu,
w chwilę zaś później dotarł jako wibracje
powietrza. Jednocześnie z owym hukiem
zaszokowani świadkowie tego zdarzenia odnotowali
na niebie szybki przelot jakiegoś srebrzystego
obiektu otoczonego czerwonym wirującym
światłem jaki przemknął po niebie w kierunku od
północnego zachodu ku południowemu-wschodowi.
Obiekt ten zmierzał do ziemi pod kątem około
30 stopni. Powierzchnię gruntu osiągnął w
pobliżu miejscowości Hinds w Południowym
Canterbury, a ściślej koło wioski Dunsandel.
Kolorowa ilustracja pokazująca trajektorię przelotu
owego obiektu, wraz z opisami tego przelotu,
opublikowana została w artykule [1-NZH]
o tytule "'Daddy of all booms' rattles south",
który ukazał się na stronie A3 w wydaniu
nowozelandzkiej gazety
The New Zealand Herald
datowanym w środę (Wednesday), September
13, 2006.
Opis przelotu owego obiektu, tym razem jednak
pozbawiony jakiejkolwiek ilustracji, ukazał się
również w artykule [2-DP]
"Booming meteor startles the south"
(tj. "Grzmiący meteor zaszokował południe"),
który opublikowany był na stronie A3 nowozelandzkiej gazety
"The Dominion Post",
wydanie datowane w środę (Wednesday),
September 13, 2006.
Przelot owego obiektu wzbudził ogromną sensację
w całej Nowej Zelandii. Przez dwa następne dni
był on raportowany w praktycznie wszystkich gazetach
i wszystkich dziennikach telewizyjnych. Cała gama
nowozelandzkich naukowców spekulowała też
wówczas w telewizji na temat jak duży meteor to
musiał być, jak szybko on przelatywał, co z nim
potem się stało, itp. Jednak nawet jedna osoba
nie wspomniała ani w telewizji, ani też w prasie,
że faktycznie mógł to być lądujący wehikuł UFO,
a nie meteor. W wyniku owego rozgłosu wszyscy
rolnicy w okolicach miejsca gdzie obiekt ten
osiągnął ziemię zaczęli poszukiwać "szczątków
meteorytu". Szczątki te znalazła farmerka z
maleńkiej miejscowości Dunsandel, jak leżały
na jej łące. Wieczorem w ten sam wtorek oddała
swoje znalezisko miejscowej policji. Następnego
dnia (w środę) znaleziony przez nią odłamek (patrz
"Fot. #B3.1(a)") pokazywano we wszystkich dziennikach
telewizyjnych. Jego zdjęcie i dokładny opis później
pojawiły się też w artykule [3-NZH]
"'Meteor fragment' could be space junk" jaki
ukazał się na stronie A7 w nowozelandzkiej
gazecie
The New Zealand Herald
datowanym w czwartek (Thursday), September
14, 2006.
Opis tego samego odłamka opublikowany również został,
jednak już bez zdjęcia, w innym artykule [4-DP]
zatytułowanym "Mystery paddock rock no meteorite"
który ukazał się na stronie A5 nowozelandzkiej
gazety
"The Dominion Post",
wydanie datowane w czwartek (Thursday),
September 14, 2006.
Od pierwszej chwili gdy zobaczyłem opisy tego
zdarzenia skomentowane w telewizji, mi osobiście
ów grzmot soniczny, przelot, czerwone jarzenie,
srebrzysta powierzchnia, oraz wirujące światła
tego obiektu wzbudziły podejrzenie że było to
czteropędnikowe UFO przygotowujące się do
lądowania w Nowej Zelandii. Wszakże obiekt
ten nadleciał zgrubnie
od północy, zaś meteory nie przylatują na ziemię z
takiego kierunku. Z kolei ów odłamek jaki znaleziony
został w Dunsandel, od samego początku wyglądał
mi jak fragment węgla warstwowego zgubiony przez
to czteropędnikowe UFO w miejscu gdzie wehikuł
ten wylądował. Dlatego od pierwszej chwili
zacząłem uważnie obserwować rozwój wydarzeń
w tej sprawie. Już też wkrótce się okazało że miałem
rację - był to przelot czreropędnikowego wehikułu
UFO, a nie meteorytu. Substancja jaką ów wehikuł
zgubił faktycznie okazała się węglem warstwowym.
Oto materiał dowodowy jaki dokumentuje że było
to właśnie takie UFO a nie meteoryt.
(i)
Przylot owego obiektu w kierunku z północnego zachodu
ku południowemu wschodowi. Nasz system słoneczny
posiada praktycznie wszystkie obiekty kosmiczne krążące
w tej samej płaszczyźnie. Płaszczyzna ta przecina Ziemię
w przybliżeniu w okolicach równika. Dlatego jeśli jakiś
meteor spada na Ziemię, wówczas kierunek jego lotu
leży w przybliżeniu płaszczyźnie wschód-pion-zachód.
Nigdy meteoryty nie nadlatują na Ziemię z kierunku
północnego. Wprawdzie mogą zakrzywić swój lot na
taki kierunek już po wtargnięciu do ziemskiej atmosfery -
jeśli mają wymagany kształt aerodynamiczny. Jednak
w takim przypadku ich trajetoria utrzymuje tendencję do
zakrzywiania się - co NIE miało miejsca w omawianym
tutaj przypadku. Opisywany tutaj obiekt przyleciał jednak
do Nowej Zelandii właśnie z kierunku północnego-zachodu,
lecąc wzdłuż linii prostej, co wyraźnie pokazuje jego
trajektoria zilustrowana w [1-ZNH], a także co reportowali
liczni naoczni świadkowie. Nie mógł więc być on meteorytem.
Mógł tylko być albo fragmentem satelity, albo też wehikułem
UFO.
(ii)
Pozostawienie węgla warstwowego w miejscu lądowania.
Tylko wehikuły UFO formują węgiel warstwowy na wylotach
swoich pędników. Węgiel ten czasami sam odrywa się
od ich powłoki i opada na Ziemię. Szczególnie często
odpadanie owo ma miejsce w przypadku lądowania
danego wehikułu UFO. Ponieważ w przypadku opisywanego
tutaj obiektu znaleziono właśnie węgiel warstwowy w
miejscu jego lądowania, z całą pewnością był to więc
wehikuł UFO, a nie np. szczątki jakiegoś satelity.
(iii)
Odnotowanie wirowania świateł podczas lotu. W dwóch
artykułach z nowozelandzkich gazet, mianowicie w
[3-NZH] oraz w [4-DP] raportowane było że naoczni
świadkowie odnotowali iż obiekt jest srebrzysty ale
otoczony czerwoną poświatą, oraz że owa poświata
wiruje. Istnienie zaś takiego ruchu wirowego jest
typowe dla obserwacji wehikułów UFO. Jego opisy
przepełniają literaturę UFOlogiczną. Z całą pewnością
był to więc wehikuł UFO. (W przypadku meteorytu
jego wirowanie z całą pewnością by spowodowało
jego zboczenie z prostoliniowego lotu i nieustanne
zakrzywianie jego trajektorii. Jednak ten obiekt leciał
po linii prostej.)
(iv)
Zamanifestowanie wszystkich cech czteropędnikowego
UFO. Faktycznie to wszystko co charakteryzowało
ten szczególny obiekt jest unikalne właśnie do
czteropędnikowych UFO o wyglądzie pokazanym na
rysunku "Fot. #B3.1 (b)". Właśnie takie czteropędnikowe
wehikuły UFO często ląduje koło Dunedin, oraz zawsze
czynią to w podobny sposób, mianowicie z grzmotem
sonicznym, wirującymi światłami, srebrzyście lśniącą
powierzchnią, itp. (Miejscowy folklor stwierdza że
właśnie takie czteropędnikowe UFO posiadają ukrytą
podziemną bazę zlokalizowaną we wnętrzu góry zwanej
"Saddle Hill" a położonej pomiędzy Dunedin i Mosgiel -
patrz punt #D4 z tej strony. To jest zapewne powodem dla jakiego
koło Dunedin dokonywanych jest wiele obserwacji tego
rodzaju wehikułów UFO. Jedna z owych obserwacji jest
opisana w podrozdziale Q1 z tomu 14 monografii [1/4].)
(v)
Dwa grzmoty - jeden magnetyczny, drugi zaś soniczny.
Czteropędnikowe wehikuły UFO formują właśnie bardzo
głośne grzmoty kiedy przekraczają one barierę dźwięku.
Powodem jest że ich wir magnetyczny nie jest tak efektywny
jak w dyskoidalnych wehikułach UFO. Wir ten nie jest więc
w stanie zneutralizować stożka ciśnienia czołowego jaki formuje
się przed lecącym wehikułem UFO. Co jednak najciekawsze
w opisywanym tutaj wehikule UFO, to że uformował on aż dwa grzmoty.
Owe dwa grzmoty raportowane były w artykułach [1-NZH]
oraz [2-DP]. Ponadto w dziennikach telewizyjnych pokazywano
krzywe z sejsmografów które zanotowały właśnie dwa
odrębne grzmoty. Pierwszy słabszy grzmot sejmolodzy
opisywali jako rozchodzący się po ziemi, drugi zaś silniejszy -
jako rozchodzący się w powietrzu. Takie dwa grzmoty
są typowo formowane przez wehikuły UFO. Chodzi bowiem
o to że wehikuły UFO formują zarówno falę magnetyczną,
jak i falę dźwiękową. Pierwszy słabszy grzmot, który zawsze
roznosi się z szybkością światła, jest formowany przez falę
magnetyczną indukowaną przelotem UFO. Dopiero drugi
głośniejszy grzmot, rozchodzący się z szybkością dźwięku,
jest wywoływany falą akustyczną indukowaną przez dany
wehikuł UFO. W tym miejscu warto odnotować, że
takie dwa grzmoty odnotowane były również podczas
ekslozji UFO z 1908 roku w Tunguskiej, Centralna Syberia -
co opisałem w monografii
[5/4].
Ponadto takie właśnie dwa grzmoty zarejestrowane
zostały przez sejsmografy kiedy wehikuł UFO
zaindukował technicznie słynne
tsunami z 26-go grudnia 2004 roku.
* * *
Reasumując powyższe, opisywany tutaj obiekt
z całą pewnością był czteropędnikowym wehikułem
UFO, który we wtorek, 12 września 2006 roku
wylądował w Nowej Zelandii, gubiąc podczas
owego lądowania spory kawałek węgla warstwowego.
Coś jednak niezrozumiałego dzieje się z
naszym społeczeństwem. Wszakże na przekór
oczywistości owego lądowania UFO, nikt w Nowej
Zelandii nie miał odwagi aby oficjalnie nazwać ów
obiekt wehikułem UFO. Jak widać nasza cywilizacja
osiągnęła już stan w którym ludzie boją się
nawet wzmiankować UFO w swoich publicznych
wypowiedziach. Czyż już to samo nie jest dowodem,
że planeta Ziemia jest skrycie okupowana przez
szatańskich
UFOnautów o wyglądzie identycznym do ludzi,
oraz że to owi UFOnauci swoimi zaawansowanymi
urządzeniami i zwodniczymi metodami tak zastraszyli
i sterroryzowali ludzi iż ci boją się już wypowiedzieć
na głos prawdę na temat UFO.
Fot. #B3.1 (a): Kilka płatków "węgla warstwowego".
Pokazany powyżej przykład płatków tego węgla
znaleziony został na lądowisku UFO w parku z
nowozelandzkiego miasteczka Timaru. Kolor
i konsystencja tej substancji zależy od rodzaju
zanieczyszczeń i rodzaju masy organicznej jakie
pędniki danego wehikułu UFO zassały podczas
swego lotu. Najczęściej węgiel ten odpada od
powłoki UFO już przy pierwszym dotyku tej powłoki
do ziemi. Dlatego bardzo rzadko UFO zdoła
zgromadzić grubą warstwę tej substancji. Stąd
płatki podobne do powyższych są znajdowane
najczęściej. Czasami jednak znajdowane są
duże bryły tej niezwykłej substancji odpadłej z
UFO, tak jak właśnie miało to miejsce w słynnym
w całej Nowej Zelandii przypadku z Dunsandel.
Niestety fotografia owego dużego kawałka
"węgla warstwowego" posiada nałożone na siebie
prawa copyright, zaś ja nie uzyskałem zgody
jej właścicielki na pokazanie tutaj tego zdjęcia.
Warto też dodać, że ci co oficjalnie badali
ową substancję nie odważyli się przyznać że
pochodzi ona z UFO. Dlatego w gazetach
oraz w wiadomościach telewizyjnych ów duży
kawałek węgla warstwowego nazywany był
"kosmicznym odpadkiem" (tj. "space junk").
Bryłka węgla warstwowego okrzyknięta "space junk"
miała w przybliżeniu wymiary 15x7x3.5 cm.
W węglu warstwowym zawsze warto zwrócić
uwagę na charakterystyczne odpadki organiczne
zwęglone i zapieczone w masie owej substancji.
Zdjęcie dużego kawałka owego "węgla warstwowego",
jakiego jednak nie mogę tutaj pokazać z powodów
copyright, opublikowane było przy okazji bardzo
głośnego w całej Nowej Zelandii przypadku przelotu
czteropędnikowego UFO z ogromnym hukiem
przez odległość około 500 kilometrów na
oczach licznych widzów około 3 po południu
we wtorek dnia 12 września 2006 roku. Kiedy
owo UFO wylądowało na łące w pobliżu farmy
z Dunsandel, w Południowej Canterbury, odpadł
od niego ów duży fragment węgla warstwowego.
Fragment ten został przez właścicielkę owej łąki
dostarczony miejscowej policji. Jego zdjęcie
ukazało się potem jako ilustracja do artykułu
[3-NZH] ze strony A7 nowozelandzkiej gazety
"The New Zealand Herald",
wydanie z czwartku (Thursday), September 14,
2006.
Po zbadaniu owego dużego odłamka z Dunsandel okazało się,
że jego gęstość wynosi tylko około 1/10 (10%)
gęstości spodziewanej dla typowego meteorytu.
Gęstość ta faktycznie była więc podobna do niskiej
gęstości węgla warstwowego. Ponadto że był to
kawałęk węgla warstwowego odpadły od powłoki
UFO świadczy także wyraźnie widoczna na omawianym
zdjęciu obecność w nim zwęglonej masy organicznej.
W końcu opisy jego wyglądu też potwierdzały
że był to kawałek węgla warstwowego. Artykuły
[2-ZNH] oraz [4-DP] opisują go jako "wypalony
poddany wysokim temperaturom", a także jako
"skrzyżowanie wulkanicznej piany z kawałkiem
węgla kamiennego". Bez wątpienia był to więc
węgiel warstwowy opadły z UFO.
Jeśli ktoś zechce oglądnąć sobie zdjęcie owego
słynnego w Nowej Zelandii węgla warstwowego
okrzyknietego za "space junk" powinien sprawdzić
stronę A7 z nowozelandzkiej gazety
The New Zealand Herald
wydanie z czwartku (Thursday), September 14,
2006.
Fot. #B3.1 (b): Wygląd czteropędnikowego UFO
pierwszej generacji. To właśnie taki wehikuł UFO
w dniu 12 września 2006 roku przeleciał ponad
Nową Zelandią w wysoce spektakularny sposób
oraz z ogłuszającym hukiem. Wehikuł taki przypomina
sobą rodzaj latającego domku kampingowego, lub
kostki sześciennej, ze spiczastym dachem i czterema
beczko-kształtnymi pędnikami w każdym z narożników.
Słupy ogromnie skoncentrowanego, czarnego
w wyglądzie pola magnetycznego rozprzestrzeniają
się od owych pędników w dół do ziemi. To właśnie
owo pole magnetyczne posiada zdolność aby zasysać
z ziemi pył i fragmenty organiczne, formując z
nich warstwę "węgla warstwowogo" na wlotach do
północych biegunów "N" każdego z pędników
tego wehikułu. Ów węgiel warstwowy z czasem
odpada od owych pędników w płatach lub kawałkach
o wyglądzie podobnym jak ów pokazany na
fotografii z "Fot. #B3.1 (a)".
Oryginalnie powyższa ilustracja publikowana jest
jako rysunek D1 (a) z rozdziału D tomu 2 monografii
[1/4].
Sześcienna kabina załogi powyższego
wehikułu UFO budowana jest z materiału o wyglądzie
typowego srebrzystego lustra. Materiał ten nie
przepuszcza pola magnetycznego, zaś stopień
odbijania przez niego lub przepuszczania światła
jest regulowany przez załogę. Dlatego dla
zewnętrznego obserwatora sześcienna kabina załogi
tego UFO czasami wygląda jak lśniące metalicznie,
srebrzyste lustro. Czasami zaś (szczególnie nocą)
wygląda ona jak domek z zupełnie przeźroczystego
szkła. Naokoło powierzchni tego jakby domku
wiruje pojedyńcza fala wiru magnetycznego.
Owa fala jonizuje powietrze powodując jego
jarzenie się w kolorze (zależnie od kierunku
lotu) czerwonym lub niebieskim. Dlatego taki
srebrzysty wehikuł otoczony wirującym jarzącym
się powietrzem z daleka może być pomylony
z meteorytem. Jednak jego cechy ciągle
wówczas są odmienne od cech meteorytu.
Podczas szybkich lotów powyższe UFO
czteropędnikowe faktycznie formuje grzmot
soniczny przekraczania bariery dźwięku.
Jego wir magnetyczny jest bowiem zbyt
mało efektywny aby zapobiegać wytworzeniu
takiego grzmotu. Ów grzmot pozwala nam odróżniać
UFO czteropędnikowe od UFO dyskoidalnego
pokazanego poprzednio na rysunku "Fot. #B1 (b)".
Dyskoidalne UFO latają bowiem w kompletnej ciszy.
#B3.2.
Nowa Zelandia jest szokująco często nalatywana przez
czteropędnikowe wehikuły UFO których soniczne grzmoty
oraz jarząca się ogniście otoczki plazmowe powtarzalnie
raportowane są tam przez licznych świadków:
Rozważmy następujący przypadek którego
opis napotkałem w krótkim artykule o tytule
"Search for plane crash called off" (tj. "Odwołanie
puszukiwań katastrofy samolotu"), opublikowanym
na stronie A9 nowozelandzkiej gazety
"The Dominion Post",
wydanie datowane we wtorek (Tuesday),
January 30, 2007. W artykule tym napisano m.in.,
cytuję: "dwóch grających w golfa z Te Kauwhata
raportowało usłyszenie eksplozji oraz zobaczenie
opadania kuli ognia ponad jeziorem." ...
"na Jeziorze Waikare, północne Waikato" ... "Nie
raportowano zaginięcia żadnego samolotu."
(W oryginale angielskojęzycznym: "... two golfers at
Te Kauwhata reported hearing an explosion and
seeing a ball of flame going down over the lake." ...
"at Lake Waikare, northern Waikato" ... "No aircraft
has been reported overdue.") Znaczy, poważni
świadkowie raportują opadającą kulę ognia oraz
grzmot soniczny, jednak wcale nie był to samolot.
Cóż więc to było? Dlaczego nikt z władz owego kraju
nie stara się ustalić co takie wydarzenia faktycznie
znaczą oraz jakie zagrożenie dla mieszkańców
owego kraju ukrywa się poza takimi wydarzeniami?
Aż do czasu opisanego poprzednio w punkcie
#B3.1 przypadku wysoce publicznego zagubienia
w Nowej Zelandii dużej grudy węgla warstwowego,
napotykałem w prasie nowozelandzkiej dosłownie
dziesiątki raportów ludzi którzy widzieli tam
lądujące lub przelatujące czteropędnikowe
wehikuły UFO. Poprzednio jednak po każdym
natknięciu się na takie raporty, oraz po chwilkach
refleksji nad twardogłowością miejscowych ludzi,
szybko zapominałem o owych raportach. W
rezultacie całe dziesiątki z nich pozostają tam
nieudokumentowane. Jednak po owym przypadku
zagubienia przez UFO węgla warstwowego
opisanym powyżej w punkcie #B3.1, postanowiłem
że każdy następny taki przypadek z jakim się
zetknę opiszę skrótowo na niniejszej stronie.
Przypadek opisany w pierwszym paragrafie
powyżej był pierwszym z tych obecnie dokumentowanych
raportów dotyczących najazdów czteropędnikowych
wehikułów UFO na terytorium Nowej Zelandii.
Opisy formowania, oraz fotografie przykładów
takich "wykrotowisk" uformowanych przez
wehikuły UFO pokazane zostały na odrębnej
stronie internetowej o morderczych
lawinach błota i gleby.
#B5.
Tunele
odparowane pod ziemią przez wehikuły UFO:
Tunele wytopione podczas podziemnych
przelotów UFO pokazane oraz omawiane
są aż na kilku stronach internetowych. Po
ich przykłady patrz strona internetowa o
odparowaniu gmachów
WTC
przez UFO. Tunele takie w Polsce istnieją
np. pod Babią Górą, pod Lysą Górą, oraz
pod Sobótką. Z kolei w
Nowej Zelandii
takie tunele ukrywają się pod kilkoma wzgórzami,
np. pod "Saddle Hill" położonym pomiędzy
Dunedin i Mosgiel.
Istnieje kilka takich miejsc. Najlepiej poznane
z nich leży w Centralnej Syberii, w obszarza
zwanej Tunguska. Jego opis oraz niektóre
fotografie zaprezentowane są w monografii
[5]
której nieodpłatne egzemplarze dostępne są
za pośrednicterm niniejszej strony internetowej.
Mniej znane miejsce eksplozji wehikułu UFO
leży w pobliżu nowozelandzkiej miejscowości
Tapanui.
Opisowi owego miejsca eksplozji UFO koło
Tapanui w Nowej Zelandii poświęcona jest
zupełnie odrębna strona internetowa o
eksplozji UFO koło Tapanui.
Ponadto eksplozja ta opisana jest w monografii
naukowej
[5].
#B7.
Odłamki wehikułów UFO
:
Te znajdowane są ogromnie rzadko na
Ziemi. Niemniej czasami ludzie je znajdują.
Najsłynniejszy taki odłamek znaleziony został
w Centralnej Syberii na brzegu rzeczułki zwanej
"Ważka". Odłamek ten opisuję w podrozdziale
O5.4 z tomu 12 monografii
[1/4].
#B8.
Następstwa opróżniania ubikacji z wehikułów UFO na dachy budynków Nowej Zelandii:
Wszystko też wskazuje na to, że wehikuły UFO
opróżniają w powietrzu ponad Ziemią zbiorniki
pod swoimi ubikacjami. W 2003 roku ulubionym
krajem ponad którym opróżnianie to często
miało miejsce była Nowa Zelandia. W rezultacie
dachy całego szeregu nowozelandzkich
budynków, a także samochodów, pokrywane
były w owym czasie świeżym świństwem o
dobrze znanym brązowym kolorze oraz niezbyt
miłym zapachu. Przykładowo artykuł "More mystery
showers of unidentified muck" (tj. "Ponowne
tajemnicze prysznice niezidentyfikowanego
świństwa") ze strony A2 nowozelandzkiej gazety
"The Dominion Post",
wydanie datowane w czwartek (Thursday),
September 25, 2003, wskazuje aż 7 takich
przypadków z owego okresu, plus jeden
przypadek wcześniejszy o 11 lat. Pokazuje też
zdjęcie jednego z nowiutkich dachów pokrytych
takim "zrzutem" jaki miał miejsce w Te Awamutu.
Problem z owym opróżnianiem ubikacji UFO
ponad dachami Nowej Zelandii był taki, że
miejscowi naukowcy nie byli w stanie określić
czym właściwie jest owo świństwo. Aczkolwiek
bowiem wyglądało to i śmierdziało na znajomy
sposób opisywany jak smród dołu dawnych
ubikacji wiejskich, badania laboratoryjne wcale
nie potwierdziły że jest to ludzki kał. Najwyraźniej
miejscowe laboratoria albo nie miały pojęcia,
albo też nie wcale chciały mieć pojęcia, jak naprawdę
kał istot z kosmosu wygląda oraz jakimi cechami
on się różni od kału ludzkiego. A szkoda, bo
wystarczyłoby w tym celu poczytać podrozdział
JE9 z tomu 9 mojej monografii
[1/4].
#B9.
Dowody paleontologiczne:
Istnieją odciski "ludzkiego" buta wykonane
550 milionów lat temu kiedy UFOnauci zasiewali życie na Ziemi
(patrz rysunek P31 w monografii [1/4], lub "Fot. 1" na stronie
internetowej na temat świeckiego zrozumienia
Boga,
oraz na stronie internetowej o
UFOnautach).
Część C:
Dowody fotograficzne na nieustanną obecność wehikułów UFO i UFOnautów na Ziemi
:
#C1.
Fotografie wehikułów UFO zaobserwowanych podczas przelotów nad Ziemią
:
Tylko na jednej stronie
"26ty dzień"
pokazanych zostało 18 obiektywnych fotografii, z których każda
w sobie stanowi dowód że UFOnauci istnieją i że działają na
zgubę ludzkości. Jeszcze więcej podobnych fotografii UFO
pokazanych zostało i zinterpretowanych na stronie
"UFO".
A pokazane tam fotografie są jedynie maleńką kropelką w ogromnym
oceanie obiektywnych fotograficznych dowodów istniejących na temat
nieustannej aktywności UFOnautów na Ziemi.
#C2.
Fotografie
niewidzialnych dla oczu UFOnautów przypadkowo uchwyconych
w naszych domach i na naszych fotografiach rodzinnych
:
Jest szokującym, jak wiele niewidzialnych dla ludzkich oczu
UFOnautów przypadkowo fotografuje się w naszych mieszkaniach
i domach. Kilka przykładów takich fotografii pokazanych zostało na
stronie internetowej
"kosmici".
Te zostały zaprezentowane na odrębnej
stronie internetowej na temat
chmur-UFO.
#C4.
Fotografie
miniaturowych, bezzałogowych sond UFO które często wlatują
do naszych mieszkań
:
Te dyskoidalne sondy są powtarzalnie
uchwytywane na naszych zdjęciach i wideach. Jeśli fotografowane
są one od swej górnej strony podczas nieruchomego zawisania,
wówczas na zdjęciach wychodzą okrągłe i stąd zwykle nazywane
są "orbs". Jeśli zaś fotografowane są z boku lub podczas szybkiego
ruchu, wówczas na zdjęciach wychodzą jako "pałeczki" (po angielsku
"rods") lub jak długie posegmentowane taśmy. Przykłady ich fotografii
pokazane zostały na stronach
"obsuwiska ziemi",
"UFO" oraz
"kosmici".
#C5.
Fotografie
tornad
indukowanych technicznie przez UFO:
Te zostały zaprezentowane na odrębnej
stronie internetowej na temat
tornad.
Część D:
Dowody historyczne, folklorystyczne, oraz religijne na nieustanną obecność UFOnautów na Ziemi:
#D1.
Starożytna mitologia oraz istnienie starożytnych "bogów"
:
Na dodatek mamy również gałąź starożytnej historii
mówionej, którą dla odwrócenia naszej uwagi od jej zasadności,
najróżniejsi ciasnogłowi akademicy nazwali "mitologią". (Oczywiście,
należy zadać sobie tutaj pytanie, czy są to faktycznie aż tak ciasnogłowi
"akademicy", czy raczej są to "podmieńcy" i intelektualni sabotażyści
z UFO pretendujący jedynie że są naszymi akademikami.) Owa historia
mówiona również opisuje najróżniejszych "bogów" jacy zwykli być
niezwykle wrogo nastawieni do ludzi. Wszelkie cechy owych "bogów"
dokładnie odpowiadają cechom dzisiejszych UFOnautów. Przykłady
opisu zachowań takich "bogów" z obszaru dzisiejszych Indii w czasach
zanim poprzednia cywilizacja ludzka zastała zniszczona jakieś 12500
lat temu, opisane są w podrozdziale P5 z tomu 13 monografii [1/4].
Istnieje dosyć
interesujący aspekt starożytnych mitologii, jaki potwierdza ich
faktyczny charakter historii mówionej która precyzyjnie raportuje
nam wiedzę na temat ówczesnych odpowiedników dzisiejszych
UFOnautów. Aspektem tym jest fakt, że dwie odrębne mitologie,
tj. ta opisująca nam greckich i rzymskich bogów, raportują
nam dokładnie taką samą "strukturę organizacyjną"
swoich bogów, oraz istnienie dokładnie takich
samych pozycji (czy zawodów) w hierarchii bogów nadzorujących
ludzkość w owych czasach. Jedynie imiona poszczególnych bogów
w obu tych religiach są odmienne. Najróżniejsi ciasnogłowi akademicy
usiłują nam wmówić, że owa identyczność "struktury organizacyjnej"
bogów rzymskich i bogów greckich wynika z faktu że Rzymianie
jakoby "skopiowali" swoich bogów od Greków. Akademicy ci ignorują przy
tym powszechnie znany fakt, że w czasach kiedy Rzymianie formowali
swoją wiedzę o bogach, nie posiadali oni jeszcze żadnych kontaktów
z Grekami (ani wice wersa). Tymczasem jesli dobrze się zastanowić,
obie te starożytne mitologie raportują nam tą samą strukturę
organizacyjną "kwatery głównej" czy "okupacyjnego rządu" ówczesnych
sił UFOnautów przydzielonych do okupacji Ziemi. Wszakże
owa "kwatera główna" czy "okupacyjny rząd", podobnie jak
dzisiejsze urzędy państwowe czy ambasady obcych państw,
posiadała określoną strukturę organizacyjną. Na jej czele musiał
stać jakiś czołowy zarządca, gubernator, czy ambasador, który
rządził ówczesną ziemią wraz ze swoją małżonką a czasami również
i córką. W czasach Rzymu tym gubernatorem był niejaki Jupiter, który
zarządzał Ziemią wraz ze swoją małżonką Juno oraz córką Minerva.
Natomiast w czasach starożytnej Grecji, owym zarządcą Ziemi był
niejaki Zeus, którzy rządził wraz ze swoją małżonką Herą i córką
Athena. Co ciekawsze, zarządcę o nazwisku Zeus odnotowali także
starożytni Indyjczycy, bowiem w indyjskim Sanskrycie występuje
czołowy bóg o nazwisku Dyaus - które to nazwisko jest jedynie
odmiennym zapisem greckiego nazwiska Zeus. Do pomocy w owym
zarządzaniu ów czołowy zarządca Ziemi miał swoich inżynierów,
klimatologów, genetyków, łącznościowców, gońców, łączników,
pilotów, dowoźników, tłumaczy, itp. - podobnie jak u UFOnautów
obserwujemy to w dzisiejszych wehikułach UFO, zaś u ludzi
obserwujemy to w dzisiejszych ambasadach. Ciekawe, że u
owych starożytnych bogów istniała specjalna pozycja jakby
"inżyniera odpowiedzialnego za podziemia". W starożytnym
Rzymie był nim Vulcan, zaś w starożytnej Gracji był nim
niejaki Hephaistos. Owa pozycja świadczy, że już wówczas
UFOnauci przykładali ogromną wagę do ukrywania swoich statków
przed ludźmi w specjalnych podziemnych bazach wytapianych
przez ich wehikuły, takich jak bazy omawiane na stronach
internetowych
Malbork,
26ty dzień, czy
Wrocław.
Oczywiście, w miarę upływu czasu, UFOnauci pełniący poszczególne
funkcje w owym zarządzie Ziemi się zmieniali, chociaż ich struktura
organizacyjna pozostawała niemal taka sama. Stąd się bierze ta
odmienność imion bogów rzymskich i greckich, jednak taka sama
struktura organizacyjna w obu tych "mitologiach". Owa zaś identyczność
struktury organizacyjnej obu "mitologii", jest dodatkowym potwierdzniem,
że faktycznie to "mitologie" te należy brać NIE za jakieś tam ludowe
opowieści, a za precyzyjny raport mówiony o organizacji ówczesnych
UFOnautów okupujących i eksploatujących naszą planetę.
Jeszcze bardziej
interesujące jest że starożytne mitologie Greków i Rzymian potwierdzają
również główny wniosek dedukcji z punktu #4 na stronie internetowej
zło.
Stwierdza on że ziemia jest śmietnikiem do którego cywilizacje
UFOnautów wyrzucają własnych morderców, zbrodniarzy, zboczeńców,
zwyrodnialców, psychopatów, agresywnych psychicznie chorych, itp.,
których nie chcą widzieć na swojej własnej planecie. Powodem
jest tu, że mitologie znacznie klarowniej niż dzisiejsze badania UFO
ujawniają prawdziwy charakter i styl życia UFOnautów. Stąd zdradzają
one, że owi UFOnauci są spragnionymi krwi psychopatami którzy
czerpią przyjemność z mordowania, gwałcenia i rabowania ludzi.
Szczególnie insteresujące jest, że wiele starożytnych bogiń,
włączając w to Herę i Juno, nie zachodziło w ciążę z ludźmi na
przekór że kopulowały one z każdym przystojnym mężczyzną który
wszedł im w drogę (chociaż wiele z nich miało dorosłe dzieci
z poprzednich czasów). Wygląda więc na to, że UFOnautki
wysyłane na Ziemię są celowo sterylizowane w podobny sposób
jak w niektórych szpitalach dla wariatów na Ziemi sterylizuje się
chore umysłowo kobiety. (Stąd boginie te posiadały tylko te
dzieci które zapłodnione zostały jeszcze przed sterylizacją
i wypędzeniem na Ziemię - czyli spłodzone przedtem zanim
na ich planecie odkyto że są one chore umysłowo.)
#D2.
Pozostałości
poprzedniej cywilizacji technicznej na Ziemi którą UFOnauci zdołali
zniszczyć, tak jak obecnie starają się zniszczyć naszą dzisiejszą
cywilizację
:
Mamy również całe to morze dowodów materialnych,
na temat których książki Erich'a von Däniken były napisane. Najbardziej
okazałe z tych dowodów, to istniejące na Ziemi do dzisiaj ogromne
budowle megalityczne, ze wzniesieniem których miałaby trudności
nawet nasza dzisiejsza zaawansowana technika. Aby podać tutaj
kilka ich przykładów, to należą do nich: piramidy egipskie i
amerykańskie, podniebna twierdza z Machu Picchu w Peru,
jakby "Mury Chińskie" (tzw. "Great Wall of the Incas" z Boliwii,
oraz tzw. "Wall at SANTA" z Santa w Północnym Peru)
z Południowej Ameryki, gigantyczne kamienne głowy negroidalnej
cywilizacji Olmec z meksykańskiego stanu Veracruz i Tabasco
oraz przylegających do nich obszarow Środkowej Ameryki,
Rysunki z płaskowyżu Nazca, poprzycinane góry w Sri Lanka (tzw.
"Citadel of Sigiriya"), miasto "Petra" z Jordanu całe wyrzeźbione
z litej skale, gigantyczne posągi z Wyspy Wielkanocnej,
itp., itd. Są one badane przez tzw. "Ancient Astronauts Society"
(tj. "Towarzystwo Astronautyków Starożytności") która to organizacja
badawcza w dziwny sposób jest zmuszana przez kogoś niewidzialnego
aby prowadzić swe badania wyłącznie w "konspiracji" i to
na prywatny koszt jej członków (czyli aby dokonywać badań
na tych samych zasadach jak ja). Innymi dowodami na istnienie
przed obecną cywilizacją, jeszcze jednej wysoko zaawansowanej
cywilizacji ludzkiej, są opisy latających maszyn z Indii (przykłady
takich latających maszyn omawiane są w podrozdziale P5 z tomu
13 monografii [1/4]), opisy prastarej Atlantydy która dysponowała
maszynami sterowanymi ludzką myślą, a także najróżniejsze znaleziska
archeologiczne obiektów których poziom techniczny dorównuje
lub przewyższa poziom dzisiejszy (np. patrz zasada działania tzw.
seismografu Zhang Heng'a
której nie potrafi wyjaśnić ani zreplikować nawet dzisiejsza nauka
i technika na Ziemi). Ów prastary materiał dowodowy bardzo
jednoznacznie ujawnia, że przed naszą obecną cywilizacją
na Ziemi istniała jeszcze jedna ludzka cywilizacja, która
była nawet znacznie bardziej zaawansowana niż nasza.
Niestety, UFOnauci zdołali ją zniszczyć dokumentinie jakieś
12500 lat temu, tak że ludzkość zmuszona została aby
zaczynać wszystko od samego początku, zaś UFOnauci
mogli ją okupować bez przeszkód przez dalsze 12500 lat.
#D3.
Istnienie religijnych "diabłów"
:
Ponadto mamy przeogromną akumulację dowodów
religijnych na istnienie "diabłów" starających się zniszczyć ludzkość - które
to dowody musiały przecież wziąść się z czegoś lub od kogoś. Szokującym
na temat owych "diabłów" jest, że zarówno ich anatomia, ich wygląd,
możliwości, działalność, a także ich zachowanie, dokładnie odpowiadają
temu co dzisiaj wiadomo na temat
UFOnautów.
Faktycznie też w podrozdziale V9.1 z tomu 16 monografii [1/4] opublikowany
został formalny dowód naukowy, że "religijne diabły to dzisiejsi UFOnauci".
#D4.
Podziemne bazy UFO
:
Podziemne bazy UFO w Polsce istnieją np.
pod pokrzyżackim zamkiem w
Malborku
oraz pod starym fortem zlokalizowanym kiedyś
w obszarze
Wrocławia
obecnie zwanym "Wzgórzem Partyzantów".
Z kolei w
Nowej Zelandii
bazy takie istnieją pod tzw. "Saddle Hill" koło
Dunedin.
Część E:
Dowody naukowe na nieustanną obecność i działaność
szatańskich
UFOnautów na Ziemi:
#E1.
Cała dyscyplina UFOlogii
:
Mamy również na Ziemi całą dyscyplinę UFOlogii, która
nie mogłaby się wyklarować gdyby nie było takiej rzeczy jak istnienie i
działalność UFOnautów na Ziemi. Sporo problemów dzisiejszej UFOlogii
poruszanych jest na blogu
totalizmu.
#E2.
Działania UFOnautów w przestrzeni kosmicznej
i na planetach innych niż Ziemia
:
Mamy fotografie piramid i ludzkich twarzy istniejących
na Marsie (patrz rysunek P32 w monografii
[1/4]).
Mamy też fotografie wehikułów UFO odlatujących z Ziemi a
pstrykniętych przez teleskop Hubble (patrz rysunek P29 w
[1/4]).
Część F:
Wyniki szatańskiej działalności UFOnautów na Ziemi
których charakter zdradza sobą użycie zaawansowanej
technologii kosmitów
:
#F1.
Efekty nieustannych sabotaży dokonywanych przez
UFOnautów na Ziemi
:
Do tej grupy materiału dowodowego należą m.in
dowody na wysadzenie metra w Londynie przez podmieńców
z UFO (dowody te opisywane są na niniejszej stronie), dowody
na fakt że np. budynki
WTC
w Nowym Jorku odparowane zostały przez UFO, czy dowody na
fakt że np. prom kosmiczny
Columbia
został zestrzelony przez UFO.
#F2.
Efekty nasyłania przez UFOnautów najróżniejszych nieszczęść na ludzi
:
Do tej kategorii należą np. opisane na tej stronie dowody, że wiele
huraganów, tajfunów, oraz praktycznie wszystkie
tornada
na Ziemi indukowane są technicznie przez wehikuły UFO, dowody
na fakt, że np. mordercze tsunami z dnia
26-tego grudnia 2004 roku
zostało wywołane celowo przez UFOnautów, czy dowody na fakt że
w 1178 roku koło miejscowości
Tapanui
w Nowej Zelandii eksplodowany został celowo wehikuł UFO aby
sprowadzić na Ziemię mroki średniowiecza.
Motto:
"Jeśli rzeczowo badasz UFO wówczas NIE licz na dożycie późnej strości i na naturalną śmierć we własnym łóżku.
Umrzesz młodo i tragicznie w tajemniczych okolicznościach
i to bez względu na to czy wierzysz że UFO są
złe czy też dobre."
Nie trzeba być geniuszem aby odnotować,
że kiedykolwiek na Ziemi pojawi się jakiś
rzeczowy badacz, który usiłuje dokopać się
prawdy na temat UFO, badacz ten szybko
zostaje zamordowany w jakiś dobrze zakamuflowany
sposób. Tak właśnie 9 stycznia 1996 roku
zamordowana została Dr Karla Turner (poprzez
zaindukowanie w niej śmiertelnego raka).
Dała się ona poznać na świecie jako naukowiec
który był w pełni świadom sztańskich intencji
UFOnautów i demaskował te intencje przy
każdej okazji. Jej skryte zamordowanie przez
UFOnautów nie może więc nikogo dziwić. Jednak
zdziwienie może budzić śmierć innego badacza
UFO. W dniu 27 września 2004 roku zamordowany
bowiem też został przez UFOnautów profesor
John Edward Mack, M.D. (October 4, 1929 -
Sep 27, 2004), professor psychiatry na Harvardzie
(USA) i laureat nagrody Pulitzera (UFOnauci
spowodowali najechanie na niego srebrnym
Peugeot'em 306, którego podobno prowadził
łatwy do telepatycznego zamanipulowania,
bo pijany kierowca). Professor Mack
wierzył bowiem w "boskość" i "dobroć"
UFOnautów i pokreślał ją w swoich książkach.
Długi wykaz badaczy
UFO zamordowanych przez UFO, opisany
został w podrozdziale A4 z tomu 1 monografii
[1/4].
Jeszcze dłuższy wykaz badaczy UFO systematycznie
wymordowanych przez UFOnautów, w 2007
roku ciągle był dostępny do wglądu zainteresowanych
na angielskojęzycznej stronie internetowej
rense.com/general64/liquid.htm.
Mnie osobiście najbardziej jednak zbulwersowała
śmierć jednego racjonalnego badacza UFO z
Polski (i to aż dla kilku powodów).
Była nią śmierć znanego mi osobiście Zbigniewa
Blani-Bolnar z Łodzi. W czasach kiedy mieszkałem
jeszcze w Polsce, całymi godzinami dyskutowałem
ze Zbigniewem sprawy UFO. W owym czasie
Zbigniew miał bardzo dobrą opinię o UFOnautach
(wówczas ja zresztą też). Oboje wtedy wierzyliśmy
że UFOnauci są "dobrzy", że przybywają na Ziemię
aby nam pomagać, oraz że po cichu czyszczą
naszą atmosferę z brudów i promieniowania które
nasza cywilizacja produkuje. (Taką wszakże opinię
rozsiewała wówczas po Ziemi kłamliwa propaganda
samych UFOnautów.)
Ta dobra opinia o UFOnautach
wcale jednak nie zapobiegła tragicznej śmierci
Zbigniewa i to w dosyć tajemniczych okolicznościach -
podobnie jak to ma miejsce ze wszystkimi innymi
racjonalnymi badaczami UFO. Nie sprawdziłem
wówczas kiedy się urodził, ale w czasach kiedy
go znałem byliśmy w przybliżeniu tego samego
wieku. Natomiast w 2007 roku strony internetowe, np.
cezary_kwiatk.republika.pl/blania.htm
informowały , że Św. pamięci Zbigniew Blania-Bolnar
zmarł na atak-zawał serca w dniu 1 październia 2003 roku.
Czy został skrycie zamordowany przez UFOnautów?
Tego nigdy zapewne się nie dowiemy z całą pewnością.
Jednak znając szatański zwyczaj UFOnautów aby
mordować wszystkich racjonalnych badaczy UFO
i to bez względu na to czy wierzą w "dobroć UFOnautów"
czy też nie, można spekulować z dużym prawdopodobieństwem
że prawdopodobnie TAK - znaczy że jak zwykle
UFOnauci mu cichcem i skrycie dopomogli przenieść
się na tamten świat za pomocą ichnich zaawansowanych
technik mordowania opisanych m.in. na totaliztycznej stronie
bandits_pl.htm.
Jak się okazuje, badania UFO są najniebezpieczniejszym
zajęciem na Ziemi. Jeśli wiec i TY czytelniku interesujesz
się UFO (co zapewne jest prawdą - wszakże czytasz niniejszy
tekst), wówczas przygotuj się duchowo, że nie dożyjesz
starości ani nie umrzesz naturalnie we własnym łóżku.
Tak wiec samo jak ja, każdego wieczora kiedy kładziesz
się spać do łóżka powinieneś się liczyć że następnego
dnia możesz już nie wstać. Każdego też wieczora podziękuj
Bogu
że dał ci przeżyć jeszcze jeden dzień, a także rozważ w
swoim sumieniu czy naprawdę przeżyłeś go tak jakby
to był już Twój ostatni dzień życia! Policz też ile już
razy prawdopodobnie organizowany był skryty
zamach na Twoje życie (w moim przypadku mogę
się doliczyć około 30 takich skrytych zamachów w
czasokresie 60 lat mojego życia). Wszakże pozwoli
Ci to wyliczyć statystycznie co jaki czas UFOnauci
usiłują wyprawić Cię na tamten świat, a tym samym
przewidywać kiedy najprawdopodobniej będzie miał
miejsce następny z takich zamachów (który może już
okazać się udany dla UFOnautów).
#F4.
Sterowanie poglądami społeczeństwa
:
Nie jest też trudno odnotować, że
poglądy społeczeństwa na Ziemi są sterowane na najróżniejsze
sposoby, tak aby ludzie nie zorientowali się w tragiźmie sytuacji
w jakiej się znajdują. Aby odnotować to sterowanie wystarczy sobie
uświadomić, że fakt istnienia tak przytłaczającego materiału dowodowego
na istnienie UFO i na skrytą okupację Ziemi przez UFOnautów, jak
ten wyszczególniony na niniejszym wykazie, wcale nie wystarcza,
aby ludzie odnotowali ten materiał. Ponadto istnieją także bardziej
bezpośrednie dowody tego sterowania. Ich przykładami są relatywnie
liczne na Ziemi przypadki kiedy UFOnauci indukują mordercze paniki,
jak owa panika z Bagdadu z dnia 31 sierpnia 2005 roku, omawiana
przy początku niniejszej strony. Chodzi bowiem tutaj o to, że jeśli
UFOnauci są w stanie zaindukować telepatycznie tak morderczą
panikę i wzajmne tratowanie, tymi samymi narzędziami są oni
również w stanie narzucać ludziom poglądy jakie tylko zechcą.
#F5.
Blokowanie postępu moralności i rozwoju religii na Ziemi
:
Kolejnym dowodem na okupację
Ziemi przez moralnie zdegenerowanych UFOnautów jest fakt nieustannego
blokowania na Ziemi usprawniania religii, postępu wiedzy o Bogu, oraz
rozwoju moralnego ludzi. Gdyby blokowanie to nie miało miejsca, nie byłoby
możliwym iż np. przysłowia z czasów Rzymu ciągle są aktualne dzisiaj,
zaś nasze główne religie nie uległy ulepszeniu przez ostatnie 2000 lat.
Nie byłoby też możliwym, że praktycznie każdy nowy kult na Ziemi zostaje
wypaczony i popełnia jakieś odrażające przestepstwa, zaś publiczne
modlitwy w ostatnich czasach kończą się przegranymi rozprawami
sądowymi wytaczanymi przeciwko tym co modlitwy te organizują
(patrz artykuł "Costly fight in the name of Jesus" ze strony B2 wydania
nowozelandzkiej gazety
The Dominion Post
datowanego w Tuesday, August 16, 2005). Nie zaistniałyby też owe
zawzięte, wściekłe i nieustanne ataki na moralny i pokojowy
totalizm
który nic złego nikomu nie uczynił.
#F6.
Zaduszanie światowej ekonomii
:
Nawet gdyby założyć że ekonomiści zupełnie nie wiedzą
co czynią, ciągle przez prosty przypadek i zwykły rachunek prawdopodobieństwa
około połowy ich decyzji powinna być poprawna. Jeśli zaś założyć, że
jednak wiedzą co czynią, wówczas ekonomia na Ziemi powinna nieustannie
się poprawiać. Tymczasem rzeczywistość jest taka, że od jakiejś połowy
lat 1970-tych, sytuacja ekonomiczna na Ziemi szybko i systematycznie się
pogarsza. Utrzymanie pracy i zarobku staje się coraz trudniejsze. Rośnie
liczba bezrobotnych. Powiększa się niepewność przyszłości. Ludzie są coraz
bardziej zadłużeni i coraz otwarciej uciskani. Taka sytuacja po prostu
nie byłaby możliwa, gdyby nasza planeta nie była skrycie okupowana
przez jakieś szatańskie istoty, którym ogromnie zależy aby utrzymywać
ludzi w nieustannym zniewoleniu i strachu, oraz aby uniemożliwiać im działanie
dla dobra całej ludzkości. Na fakt, że poza zdarzeniami ekonomicznymi
faktycznie ukrywają się niewidzialni prześladowcy ludzkości, najwyraźniej
wskazują moje własne losy przepełnione nieustannymi utratami pracy
oraz systematycznym uniemożliwianiem mi prowadzenia badań naukowych
nad tematami które mnie pasjonują i służą dla dobra ludzkości (np.
w Nowej Zelandii zostałem usunięty z pracy aż przez trzech kolejnych
pracodawców pod rząd). Losy te opisane są relatywnie dokładnie na
dwóch stronach internetowych, mianowicie na
o mnie, oraz
poszukuję pracy.
#F7.
Systematyczne blokowanie wynalazków na Ziemi oraz
mordowanie i prześladowanie wynalazców
:
Okupującym nas UFOnautom ogromnie zależy
aby ludzkość nie rozwijała się technicznie. W celu więc zablokowania
naszego rozwoju stosują oni cały szereg najróżniejszych "tricków",
począwszy od systematycznego mordowania twórczych ludzi na
Ziemi, poprzez zmuszanie ludzkości aby wszelkie przełomowe
wynalazki wynajdowane musiały być aż kilkakrotnie zanim zdołają
się upowszechnić wśród ludzi, a skończywszy na "zamykaniu"
przełomowych wynalazków i uniemożliwianiu im wejścia do produkcji.
Sprawie owego blokowania postępu na Ziemi poświęciłem kilka stron
internetowych, przykładowo
ogniwo telekinetyczne,
Aleksander Możajski, czy
Nowa Zelandia.
Wymowa tego blokowania jest bardzo jednoznaczna - cywilizacja
która nie jest skrycie okupowana nie ma prawa prześladować swoich
najbardziej twórczych ludzi na tyle szatańskich sposobów.
Część G:
Dowody nieustannych uprowadzeń do UFO wykrywalne
na naszym własnym ciele i w naszych mieszkaniach
:
Do tej grupy należą np.: blizny
po implantach UFO u większości z nas wyraźnie widoczne na boku
naszej nogi (zdjęcie i opis jednej takiej blizny można zobaczyć na
pierwszej fotografii ze strony internetowej
UFOnauci),
implant w głowie przy naszej lewej skroni który czasami odczuwamy
jako kłucie czy poruszenia w naszym mózgu (implant ten opisany jest
w podrodziale U3.2 z tomu 15 monografii [1/4]), sińce i znaki na naszym
ciele pozostałe nam z naszych nocnych uprowadzeń do UFO (są one opisane
w podrozdziale U3.3 z tego samego tomu 15 monografii [1/4]), dowody
naszego zgwałcenia na pokładzie UFO (są one opisywane w podrozdziale
U3.7.1 z tomu 15 monografii [1/4]) oraz wiele więcej. Z kolei opis najróżniejszych
dowodów powtarzalnej obecności niewidzialnych UFOnautów w naszych
mieszkaniach zaprezentowany został w podrozdziałach U3.6 i U3.8 monografii [1/4]
(włączając w to objawy "nadśliskości" omawianej również na niniejszej
stronie internetowej, które często pojawiają się w naszych mieszkaniach
jednak zwykle nie zostają przez nas odnotowane).
#G1.
Blizna
po implancie identyfikacyjnym obecna na nodze każdego z nas:
Fotografia takiej blizny, wraz z jej krótkim
opisem, zawarta jest na pierwszym zdjęciu
z odrębnej strony internetowej o
UFOnautach.
Z kolei szeroki opis implantu identyfikacyjnego
który powoduje powstanie tej blizny kiedy jest
on wstawiany do piszczela nogi każdego
mieszkańca Ziemi, zaprezentowany został
w podrozdziale V3.1. z tomu 15 monografii
[1/4].
Część H:
Jak UFOnauci ukrywają przed ludźmi swoje intensywne wtrącanie się w sprawy Ziemi:
Jeśli wie się na co należy zwracać uwagę -
tak jak to ujawniono w poprzednich częściach
i punktach
tej strony, wówczas ślady nieustannej
i wysoce niszczycielskiej działalności UFOnautów
na Ziemi widoczne są dosłownie na każdym
kroku. Szokujące jest więc dla każdego
obznajomionego z tym ogromnym oceanem
dowodów na nieustanną ingerencję szatańskich
UFOnautów w sprawy Ziemi, jak to się dzieje
że gro społeczeństwa oraz naukowców ani
nie odnotowuje tych dowodów, ani też nie
chce nic wiedzieć na ich temat. Jak się okazuje,
aby uzyskać taki właśnie wyciszający efekt,
UFOnauci posługują się na Ziemi całym
szeregiem swoich zwodniczych tricków i
zaawansowanych urządzeń technicznych.
Niniejsza część tej strony stara się omówić
choćby najważniejsze z nich.
#H1.
Nauka - czy też "zasłona dymna":
Motto:
"W nauce ogromnie trudno odróżnić
prawdziwego orła od orła wypchanego.
Jeśli jednak coś hamuje postęp i zniechęca do badań -
najprawdopodobniej jest to właśnie czyjąś wypchaniną."
UFOnauci wyglądają dokładnie tak samo
jak ludzie. Wszakże są naszymi najbliższymi
krewniakami kosmicznymi.
To z kolei pozwala im aby osadzać wśród
ludzi swoich agentów, którzy mieszają się
z tłumem dopomagają tym kosmicznym
ciemiężcom skrycie eksploatować ludzi
przez całe tysiąclecia. Na odrębnej stronie
całkowicie im poświęconej, owi agenci
UFOnautów nazywani są
podmieńcami.
Jak wynika z moich szacunkowych obliczeń
zaprezentowanych w podrozdziale V3.1.1
z tomu 15 monografii
[1/4],
a bazujących na bliźnie po implancie
identyfikacyjnym umieszczanym przez
UFOnautów w kości piszczelowej nogi
każdego mieszkańca Ziemi, na naszej
planecie działa ogromna liczba owych
UFOnautów-podmieńców. Wszystkie
dane wskazują na to, że jeden z nich
przypada na każde mniej niż 100 ludzi.
Podmieńcy ci dadzą się znaleźć na praktycznie
wszelkich kluczowych pozycjach na Ziemi.
Nie należy się więc dziwić, że wielu
z nich podszywa się pod ziemskich
naukowców. Jednym zaś trickiem
jaki oni urzeczywistniają po znalezieniu
się w owym gronie naukowców, to
wymyślanie różnych naukowo
brzmiących bajeczek
o jednoznacznie zdefiniowanych
celach. Mianowicie, owe naukowo
brzmiące bajeczki mają na celu
albo ukrywanie nieustannej działalności
UFOnautów na Ziemi, albo też
zniechęcanie ludzkich naukowców
do prowadzenia badań w kierunkach
które UFOnauci uważają za niebezpieczne
dla swoich okupacyjnych interesów
na Ziemi. Faktycznie więc produkty
działań owych podmieńców podszywających
się pod ziemskich naukowców, to
nie nauka, a rodzaj zasłony dymnej
albo wyhamowywacza postępu.
Przeglądnijmy teraz kilka najbardziej
znanych przykładów takich
właśnie zasłon dymnych owych
UFOnautów-podmieńców.
Jednym z najbardziej udanych "tricków"
UFOnautów-podmieńców typu "zasłona
dymna", który wydatnie przyczynił się do
skutecznego ukrycia ogromnej liczby niecności
popełnianych codziennie na ludziach
przez okupujących nas UFOnautów, są tzw.
"Prawa Murphy'ego".
Zanim jakiś podmieniec wpadł na pomysł
aby wmówić ludziom że prawa takie istnieją,
każda niecność popełniona na ludziach
przez UFOnautów była nazywana przez
naszych przodków dokładnie po imieniu -
tj. jako "działania diabłów". (Jak to wyjaśniam
dokładniej na niektórych stronach, np. na
stronie o
Bogu,
"diabły" to dawna nazwa przyporządkowana
szatańskim istotom które obecnie nazywamy
"UFOnautami".) Przykładowo, jeśli coś nagle
komuś znikało, na przekór że tylko chwilkę
wcześniej położył to w dobrze znanym sobie
miejscu, dawniej ludzie opisywali to stwierdzeniem
zniknęło jakby diabeł przykrył to ogonem.
Tymczasem dzisiaj, kiedy taka sytuacja nam
się ujawni, wówczas stwierdzamy, "o właśnie
zadziałalo prawo Murphy'ego". Na przekór
jednak że wszyscy tak intensywnie wierzymy
w istnienie owych "Praw Murpy'ego", faktycznie
w sposób naukowy istnienia ani działania tych praw
nie daje się potwierdzić. Czy więc czy faktycznie
prawa te istnieją, czy też nie? Dlaczego też
na nie się powołujemy, jeśli nie daje się
udowodnić, że faktycznie one istnieją?
Wszakże np. w przypadku UFO ludzie
unikają nawet użycia słowa UFO pod
pozorem że jakoby istnienie UFO nie
zostało formalnie dowiedzione. (Co jest
absolutną nieprawdą, bowiem w 1981 roku
opublikowany został formalny dowód naukowy
na istnienie UFO. Dowód ten powtórzony
jest w podrozdziale P2 z tomu 13 monografii
[1/4].
Jego zaś skrótowe omówienie zawarte jest
na kilku stronach
totalizmu,
np. w punkcie #A1 niniejszej strony, czy
w punkcie #C2 strony o
wehikułach czasu.)
Fakt, że istnienia i działania owych rzekomych
"praw Murphy'ego" nie udało się dotąd udowodnić
naukowo, jednocześnie zaś ich "działaniem"
codziennie dotykani są tysiące ludzi, jest bardzo
wymowny. Wszakże z codziennego życia wiemy,
że wszędzie tam gdzie coś zaistniało, jednak
pojawiają się poważne trudności z udowodnieniem
tego faktu, zawsze za tym się kryje
czyjaś złośliwa inteligencja. Dla przykładu, wszelkie
przypadki sprytnego złodziejstwa i oszustwa noszą
takie właśnie cechy. Wyrażając to innymi słowami,
fakt że istnienia rzekomych "praw Murphyego"
nie daje się udowodnić naukowo chociaż wiele
ludzi jest nimi prześladowane, oznacza że kryje
się za nimi czyjaś wysoce złośliwa chociaż
niewidzialna inteligencja. Jeśli zaś się zastanowić
jaka jest to inteligencja, wówczas mamy tylko trzy
możliwości do wyboru. Albo to są inni ludzie, albo
Bóg, albo też UFOnauci. Natura działania rzekomych
"praw Murphy'ego" automatycznie eliminuje innych
ludzi z podejrzenia że to ich sprawka. Jak na Boga,
działanie owych praw jest zbyt negatywne i zbyt
jednokierunkowe. Jedyną więc inteligencją jaka
za nimi może się ukrywać są UFOnauci. Ów fakt
jest zresztą potwierdzany przez inne zachowania
UFOnautów. Wszakże doskonale wszystkim już
wiadomo, że sami UFOnauci wszelkimi dostępnymi
im środkami starają się też uniemożliwić ludziom
uzyskanie przekonywujących każdego dowodów
na swoje własne istnienie i nieustanne działania
na Ziemi.
Jeśli faktycznie przeanalizuje się owe
rzekome "Prawa Murphy'ego", wówczas się
okazuje, że ich działanie doskonale ukrywa
wrodzone złośliwości UFOnautów. Jak to
bowiem wyjaśniłem w punkcie #A2
strony internetowej o
bandytach w naszym własnym gronie,
a także w punkcie #C9 strony internetowej o
wehikułach czasu,
UFOnauci są ogromnie szatańscy. Faktycznie
to głębi ich szatańskości i wewnętrznego zła
nie daje się przyrównać do niczego co my
ludzie znamy na Ziemi. Na dodatek do
bycia aż tak szatańskimi, owi UFOnauci
posiadają do swojej dyspozycji